"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

środa, 5 lutego 2014

426. Tbilisi nocą

Podróże i letnie wieczory w dużych miastach. Słońce już nie pali, ludzie przestają się śpieszyć, zapalają się dziesiątki świateł. Wielkie metropolie stają się kameralne, czekają na oswojenie. Zapach, zamykających swoje pąki, kwiatów miesza się z aromatem kawy z pobliskiej kawiarni. Cykady wygrywają swój niekończący się koncert, zupełnie nie przejmując się hałasem pobliskiej ulicy. Rozświetlone witryny prowadzą do innych wymiarów. Po prostu moje ulubione chwile. Zapraszam na spacer.


wtorek, 4 lutego 2014

425. Śladami króla Artura

Tak sobie myślę, czy ten Artur to nie wymówka, żeby pokazać Wam po raz kolejny Kornwalię, w której to zakochałam się bez reszty. I szczerze mówiąc, gdybym mogła, to właśnie tam chciałabym spędzić resztę życia. Tęsknię za nią i mam nadzieję tam wrócić. Tymczasem ostro grywam w kumulacje lotto (w Kornwalii dom z widokiem na morze kosztuje nie mało) i przeglądam sobie oferty posiadłości na sprzedaż. A nuż, widelec...


Tymczasem wróćmy do tytułowego króla Artura i miejsca jego narodzin, czyli zamku Tintagel.

sobota, 1 lutego 2014

424. Gdy nie podróżujemy...

Co robimy gdy nie podróżujemy? Marzymy o następnych wyprawach :)

Ostatnio coraz częściej ciągnie mnie do kupowania biletu na samolot w nieznane. Myślę o Jordanii i Libanie, ciągnie mnie do Kairu, przydałoby się trochę street photo. A może Iran, od lat chodzi mi po głowie. Czytam relacje z podróży do tego kraju, nie natknęłam się jeszcze na negatywne wrażenia. Wręcz przeciwnie, raczej zachwyty, zwłaszcza gościnnością Irańczyków. Sprawdzałam już nawet bilety. Kto wie :) W każdym razie trudno mi już nie myśleć o wakacjach.

A tymczasem, gdy ja planuję wyjazd:



"I don't want you on the computer Mom. Pay attention to me"

Zapraszam dziś jeszcze do obejrzenia świetnego kina irańskiego:

Trzymający w napięciu "The white baloon". 


Oraz wzruszające "Dzieci niebios"



A tak poza tym to odpoczywam po dwóch bardzo ciężkich tygodniach :)

czwartek, 30 stycznia 2014

423. Arbuzowego szaleństwa ciąg dalszy :)

Cieszę się, że narobiłam wam smaka na te soczyste, zielone owoce :) Ja też zatęskniłam za słońcem, latem, słodkimi arbuzami, ale przede wszystkim za podróżą, gdzieś w nieznane :)

Dziś arbuzowo po raz kolejny. Ale z akcentam na wszelakich zjadaczy arbuzów :)

Oczywiście jak na porządną imprezę przystało,festiwal był medialny. Pani reporter oczywiście w kolorze arbuzowym.


środa, 29 stycznia 2014

421. Arbuzowy raj na ziemi.

Pewnego pięknego dnia, w Gruzji, trafiłam do raju, raju na ziemi - tak po prostu, bezwarunkowo. Raj był brukowany, pełen ludzi i arbuzów. Raj był zmysłowy - pachniał arbuzowo, smakował słodko, ściekał po brodzie i lepił paluchy, wysycony był pręgowaną zielenią oraz różnymi odcieniami różu i czerwieni. Zdradzę miejsce mojego wniebowzięcia - to Signagi. A czas to festiwal arbuzów.


wtorek, 28 stycznia 2014

420. Chleba naszego powszedniego...

...chleba gruzińskiego, daj nam Panie.


A jest o co prosić, uwierzcie. Zwłaszcza jak się lubi chrupiącą skórkę, miękkie wnętrze i jak tej skórki jest więcej niż wnętrza. A jeszcze do tego zapach, któremu trudno się oprzeć. I to, że można go mieć, taki gorący i świeży, o każdej porze dnia i nocy - sprawdziłam to osobiście w Tbilisi.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

419. Najtrudniej zrobić pierwszy krok...

i znów zacząć pisać. Czasem wszystko stawia taki opór... Ale tęsknię za blogiem, za wspomnieniami o drogach wszelakich, za Wami kochani czytelnicy, za światłem, za aparatem w ręku. Spróbuję więc powrócić i zrobić ten nieśmiały pierwszy krok zimowo - świątecznymi fotografiami, troszkę inaczej.

Wracam również na Black and White. Zapraszam :)










niedziela, 1 września 2013

418. Nie ważne jak zaczynasz... - czyli jak kończy National Geographic

Wkurzyłam się. Mimo tego, że ludzie informowali na forum National Geographic, o wysypaniu się formularza dodawania zdjęć, dziś tenże formularz już usunięto. Ja również pisałam i na forum i wysyłałam do organizatorów maile. Ok, czekałam na ostatnią chwilę, sama sobie jestem winna. Może następnym razem, nie o to chodzi.
Czy tak, drodzy Organizatorzy konkursu NG, załatwia się sprawę?

  (Korekta) Wątek na forum NG, w którym mowa o problemach z wysyłaniem zdjęć z trudem, ale odnalazłam.

Jo, Kasiu i Judyto - bardzo dziękuję za miłe słowa, są cenniejsze niż jakiś konkurs :)

I jeszcze jedno zdjęcie nad którym się zastanawiałam. Ceremonia z punktu widzenia małego człowieka.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...